Ile trwa szukanie pracy przy niskim bezrobociu
Nagłówki mówią o rekordowo niskim bezrobociu. Ludzie w komentarzach piszą, że szukanie pracy zajmuje kwartał. Obie rzeczy mogą być prawdziwe i wyjaśnia to definicja, a nie sprzeczność.
Ktoś napisał na polskim Reddicie, że szuka pracy od listopada i był na jednej rozmowie. Chodziło o okolice Poznania, stanowiska produkcyjne i kompletację, czyli o rynek, o którym w nagłówkach czyta się, że brakuje na nim rąk do pracy.
W komentarzach padła odpowiedź, którą zapamiętałem: obecnie szukanie pracy to minimum trzy miesiące, niezależnie od szczebla.
I zaraz potem pytanie, które zadaje sobie każdy w tej sytuacji: skąd oni mają tak niskie statystyki bezrobocia.
Odpowiedź, która padła pod spodem, jest krótka i wystarczy sprawdzić ją w metodologii.
Dwie różne liczby, oba razy „bezrobocie"
GUS publikuje bezrobocie na dwa sposoby i to nie są warianty tego samego pomiaru.
Bezrobocie rejestrowane liczy osoby zapisane w powiatowym urzędzie pracy. To jest ta liczba, która trafia do nagłówków, bo wychodzi co miesiąc i jest krótka. Jeśli nie jesteś zarejestrowany, nie istniejesz w tym mianowniku.
Bezrobocie według BAEL to badanie ankietowe zgodne z definicją Międzynarodowej Organizacji Pracy. Bezrobotny to ktoś, kto nie pracował, aktywnie szukał pracy w ostatnich czterech tygodniach i jest gotów ją podjąć. Rejestracja nie ma tu znaczenia.
Komentujący miał rację co do mechanizmu: niepracujący to nie to samo co bezrobotny w rozumieniu pierwszej definicji. Jeśli po zwolnieniu nie poszedłeś do urzędu, bo miałeś odprawę albo oszczędności, w statystyce rejestrowanej cię nie ma.
Czego żadna z tych liczb nie mierzy
To jest sedno i dlatego oba twierdzenia mogą być prawdziwe naraz.
Stopa bezrobocia mierzy, ilu ludzi nie ma pracy w danym momencie. Nie mierzy, ile czasu zajmuje jej znalezienie. To dwie różne wielkości i niska wartość pierwszej nie mówi nic o drugiej.
Wyobraź sobie rynek, na którym prawie wszyscy pracują, ale każda rekrutacja trwa kwartał, bo firmy wolą nie zatrudnić niż zatrudnić nie tego. Bezrobocie wyjdzie niskie. Twoje szukanie i tak potrwa trzy miesiące.
Dodaj do tego rzecz, o której ludzie zapominają: gdy zmieniasz pracę mając pracę, nie jesteś w żadnej z tych statystyk. A to jest dziś typowa sytuacja.
Ile naprawdę trwa szukanie
Uczciwie: nie mam na to twardej liczby dla Polski i nie zamierzam podstawiać w to miejsce cudzej.
Zdanie o trzech miesiącach to relacja jednej osoby w publicznym wątku, a nie wynik badania. Nie wiem, ilu ludzi się z nim zgodziło, bo kanał, z którego mam tę próbkę, nie podaje liczby głosów. Piszę o nim, bo pokazuje mechanizm, a nie dlatego, że coś udowadnia.
Wiem natomiast, że rozjazd między nagłówkiem a doświadczeniem ma konkretny koszt. Ludzie czytają o rekordowo niskim bezrobociu, po czym po dziesięciu tygodniach bez odpowiedzi dochodzą do wniosku, że problem jest z nimi.
Trzeci pomiar, o którym się nie mówi
Poza dwiema definicjami bezrobocia jest jeszcze kategoria, która w tej rozmowie zwykle wypada: bierni zawodowo.
To osoby, które nie pracują i nie szukają pracy. Ktoś, kto po dziesięciu tygodniach bez odpowiedzi przestał wysyłać, przechodzi z bezrobotnych do biernych i statystyka bezrobocia się poprawia. Nie dlatego, że znalazł pracę.
Ten mechanizm działa w obie strony i nie jest niczyją manipulacją. Wynika z definicji, która wymaga aktywnego szukania w ostatnich czterech tygodniach. Warto o nim wiedzieć, czytając nagłówek o rekordzie.
Czego nie mierzy żadna z tych liczb
Cztery rzeczy, które decydują o twojej sytuacji, a nie wchodzą do żadnej stopy bezrobocia.
Czas rekrutacji. Ile tygodni mija od aplikacji do decyzji. Rośnie od lat i nie ma dla Polski regularnego pomiaru.
Liczba etapów. Cztery rozmowy i zadanie domowe to dziś norma na stanowiskach specjalistycznych. Każdy etap to okazja do wypadnięcia i kolejne dwa tygodnie.
Ogłoszenia widmo. Część procesów jest otwarta bez decyzji o zatrudnieniu. Nie da się ich odróżnić z zewnątrz.
Zmiana pracy z pracy. Największa część ruchu na rynku, całkowicie niewidoczna w statystykach bezrobocia.
Suma tych czterech rzeczy jest tym, czego doświadczasz. Stopa bezrobocia nie opisuje żadnej z nich.
Pytania, które przy tym wracają
Ile trwa dziś szukanie pracy w Polsce? Nie ma na to regularnego pomiaru publicznego i dlatego nie podam ci liczby. Zdanie o trzech miesiącach z tego tekstu to relacja jednej osoby, nie wynik badania.
Czy warto rejestrować się w urzędzie pracy? To decyzja o ubezpieczeniu zdrowotnym i zasiłku, a nie o statystyce. Rejestracja nie zmienia twoich szans, zmienia twoje uprawnienia.
Czy niskie bezrobocie oznacza, że łatwo o pracę? Oznacza, że mało osób jest bez pracy w danym momencie. O tym, jak szybko ją znajdziesz, nie mówi nic.
Jak sprawdzić, czy moje oczekiwania płacowe są realne? Porównaj je z rozkładem decylowym swojej grupy zawodowej. Oczekiwanie przy dziewiątym decylu wydłuża szukanie i to jest jedna z niewielu rzeczy, na które masz wpływ.
Co z tego wynika praktycznie
Przestań traktować stopę bezrobocia jako informację o swojej sytuacji. Ona opisuje stan zbiorowości w danym miesiącu, a ty potrzebujesz odpowiedzi na inne pytanie.
Punktem odniesienia jest rozkład płac w twojej grupie zawodowej, a odpowiedź na pytanie o skuteczność da ci własny licznik: ile aplikacji wysłałeś, ile z nich dostało odpowiedź, ile skończyło się rozmową. Trzy rozmowy z trzydziestu aplikacji i zero rozmów z trzydziestu to dwie zupełnie różne diagnozy, a ta sama stopa bezrobocia towarzyszy obu.
I rzecz, którą powtórzę, bo w tym wątku zabrzmiała mocniej niż w niejednym poradniku: to, że szukasz długo, nie jest dowodem na to, że jesteś słabym kandydatem. Bywa dowodem na to, że rekrutacje wydłużyły się wszystkim.